Przejdź do treści
o nas

Hałas pod lasem

“Do lasu niech się wyprowadzi, jak chce mieć cicho” – to jedna z protekcjonalnych “porad” udzielanych ludziom domagającym się spokoju we własnych domach. A co słychać pod lasem?

Najwięksi miłośnicy hałasu zawsze mają dla pozostałych garść porad o tym, dokąd powinni się udać, aby cieszyć się ciszą. Rozwiązaniem ostatecznym, uznawanym przez nich za stuprocentowo skuteczne, jest wyprowadzka pod las.

Czy na pewno? Nic z tych rzeczy.

Koncepcję takiej wyprowadzki można potraktować dwojako – w wersji budżetowej i w wersji na bogato. Pierwsza z nich adekwatna jest dla ludzi o żelaznym zdrowiu, mogących znosić niedogodności takie jak brak dostępu do wodociągu, kanalizacji, sieci gazowej, niemożność korzystania z usług kurierów i innych dostawców, niekiedy także niemożność dotarcia do najbliższej wsi przez wiele tygodni w okresie zimowym, gdy leśne i polne drogi zamieniają się w grzęzawiska nieprzejezdne nawet dla samochodów terenowych. Z oczywistych powodów jest to opcja wyłącznie dla ludzi obeznanych z surwiwalem, silnych fizycznie i psychicznie.

Jeśli pomyślimy o tym, że ciszy we własnych czterech ścianach najbardziej potrzebują ludzie starsi, chorzy, rodzice malutkich dzieci, osoby o specjalnych potrzebach i osoby niepełnosprawne, to stanie się jasne, że nie jest to wariant w ogóle dla nich możliwy. Zresztą nawet dla osób zdrowych jest on niezwykle wymagający, oznaczający porzucenie większości dotychczasowych aktywności, pracy – każdej poza zdalną bądź edukacji.

 

W wersji na bogato pod las można sobie, za własne pieniądze, doprowadzić zdobycze cywilizacji takie jak media czy wystarczająco dobrej jakości utwardzona droga dojazdowa. Żadna gmina nie pogardzi prywatnym inwestorem, który wyłoży swoją gotówkę na doprowadzenie kanalizacji czy gazu w odległe miejsce, ponieważ w ten sposób zostanie podniesiona wartość i walory użytkowe wszystkich działek po drodze, co źle skończyć się może wyłącznie dla tego, kto poczyni te wydatki na rzecz własnego spokoju.

Dlaczego? Dlatego, że obie powyższe wersje obarczone są ryzykiem sprowadzenia się po sąsiedzku kogoś, kto uzna, że przeprowadzka pod las to doskonała opcja, żeby wreszcie hałasować bez żadnych ograniczeń, imprezować dniami i nocami bez ryzyka wizyt służb mundurowych albo piłować, szlifować, wiercić, młotkować i tak dalej. Dopóki nie mamy w Polsce mechanizmów prawnych, odgórnie wyodrębniających obszary ciche od pozostałych, dopóty żadna wyprowadzka – nawet w miejsce odległe od cywilizacji – nie gwarantuje zaznania ciszy i spokoju.

Jeden stopień poniżej lasu, w kwestii miejsc wskazywanych powszechnie jako adekwatne dla ludzi poszukujących ciszy, znajduje się wieś. O tym czy na wsi rzeczywiście jest cicho napisałam dla Państwa w innym artykule: https://corazglosniej.pl/miasto-czy-wies-gdzie-jest-glosniej/

16 komentarzy do “Hałas pod lasem”

  1. To co zrobiłem po powrocie z lasu właśnie dzisiaj, po niedzielnym “odpoczynku”, było to szukanie co jest w internecie w temacie hałasu, dlatego, że to, co się dzieje, to już jest tak zbyt wiele tego głośnego dźwięku, więc mam tego dość.
    Byliśmy w kilka osób chcących odpocząć po tygodniu, żeby znaleźć ciche miejsce (okolice Poznania). Nie ma takiej możliwości gdyż jak nie wrzaski bombleków i ich psychicznie nadwyrężonych madek-blogerek-instagramerek nadających “relacje” do internetu “Ciaaaauuuu kochni!” i nawijanie na cały regulator z darciem mordy bombelka w miejscach wypoczynkowych, to gdzie indziej albo były głośniki na plecaku, a na jajach by sobie powiesił, palant, to jeszcze gdzie indziej crossy (okolice Ludwikowa), ogólnie był to Wielkopolski Park Narodowy. Obejździliśmy, łaziliśmy, szukaliśmy ciszy, nie znaleźliśmy, a teraz blok i w bloku godzina 19:30 przydałoby się odetchnąć już, na szóstą jutro do pracy, a hałas dalej wali, jakiś mądry inaczej sobie w mieszkaniu rąbie jakieś gry? Ja nie wiem co, wybuchy, serie z karabinów i dudnienie basów. Można oszaleć.

    6
    1. Tak samo mam! Wałbrzych pozdrawia. Przez ulicę gdzie mieszkam stale przejeżdża kilku gnoi do lasu. Mogą po kilkanaście razy na dzień w tam i z powrotem. hałas i przekroczenie prędkości za każdym razem. Zanim numer na Policję wykręcę już ich nie ma to Policja “co my możemy zrobić”?

      4
  2. Dear Mr. Kermit!
    Owszem – można oszaleć i równie dobrze i zasadnie mogłaby to stwierdzić większa część obywateli tego kraju – a to oznacza ni mniej ni więcej chorobę społeczną, która toczy populację na wielu poziomach warunkujących finalnie wszechobecny hałas: kulturowym, obyczajowym, edukacyjnym, administracyjnym…Ciężko mi będzie znaleźć słowa pociechy, bo myślałem, że w Wielkopolsce jest lepiej….
    Pozdrawiam cicho.

    3
    1. Nie zadużo wyjeżdżam poza województwo, nie mam porównania to nie powiem, tyle co mogę u nas obserwować. Chyba by trzeba nie wiem gdzie siedzieć, między polami, kiedy kombajn nie jeździ, chociaż też nie wiadomo kiedy by to dokładnie było, żeby tą ciszę “łapać”. Uciążliwe uczucie przemęczenia odbieram to jako rezultat, śpi się, wstaje niewyspanym, denerwuje mnie to już.

      4
  3. Z poziomu Galicji Wielkopolska zawsze uważana była za już w zasadzie zachód…Niestety syf rozlał się już wszędzie i tak żeby mieć gwarancję to już nie ma miejsc (vide ostatnia akcja na Giewoncie). Jedyna nadzieja w słowach pieśni “bo ludzi dobrej woli jest więcej…”

    1
    1. Mentalnie nie jest nam daleko, tak mówią “Jak powstają druty? – Poznaniak i Krakowianin ciągną za jedną złotówkę.”

      1
  4. Dodajmy do tego jeszcze quady, crossy i inne badziewia wszechobecne w lasach, polach i…plażach. Ostatnio spotkaliśmy się z motorami jeżdżącymi po plaży!!! (https://www.facebook.com/Rajdlatarnikow) – i to nie tylko w godzinach “rajdu”. Nad Gorcami z kolei stały huk samolotów Aeroklubu Nowy Targ, szczególnie loty widokowe i samoloty ze skoczkami. Hałas non stop od rana do późnego wieczora – z roku na rok jest gorzej, czasem po kilka samolotów na raz – bez chwili ciszy, o śpiewie ptaków, czy szumie drzew można zapomnieć nawet w Rezerwatach. W Nowym Targu, poza hukiem samolotów jeszcze dochodzi strzelnica z której wystrzały niosą się po całym mieście. Na hałas, jaki na inne formy przemocy jest coraz większe przyzwolenie. To jest jak epidemia nie do zatrzymania.

    4
    1. Współczuję, nad morze my nawet nie próbujemy. Zbyt dużo hałaśliwych zachowań widzieliśmy tam, długa otwarta przestrzeń, nie ma gdzie się schować (bardzo się niesie hałas każdy).

      1
  5. Jeździmy po agroturtystykach z mężem aby znaleźć ciszę, jednak nie ma sukcesów. Najbardziej odradzam domki rzędami stawiane, tam, jeśli nawet jest cisza w okolicy (bywają w zaciszynych miejscach) to tym łatwiej o drącą się hołotę (wieczorki panieńskie, kawalerskie), rzucanie flaszkami o drugi domek (widziałam to w styczniu), hałas tłuczonego szkła i pijaństwa pod samym lasem. Jadą tacy na odludzie by zachowywać się jak bydło, nie mając ograniczeń (nie ma straży miejskiej ani policji, nie dojadą).

    1
  6. Ludzie mają święta, ja mam szykujące się do dni wolnych wypożyczalnie quadów, huk non-stop. Dorobek życia ulokowany w dom w miejscowości poza dużym miastem, by mieć spokój. Od trzech lat piekło, zrobiła się moda na quady. Debile płacą ciężkie pieniądze za to aby się ogłuszać i wybrudzić. Wszystkie lasy w okolicy zniszczone. Wójt problemu nie widzi. Punkt widzenia przez niego prezentowany to: rozwój dla miejscowości poprzez przedsiębiorczość. Co za rozwój gdy miejscowość jest niszczona przez zgraję przygłupów.

    1. Wójt nie ma mandatu, by pozwalać na wjazd quadów do lasu! Jakie jest nastawienie lokalnej społeczności (oczywiście poza robiącymi biznes na wypożyczaniu złomu)?
      Czy kandydaci do samorządu nie dostrzegają problemu, czy układ władzy się nie zmieni? Pozdrawiam cicho.

      1. Mie drażni wójta obojętność na to. Pisałem skargi o rozwiązanie problemu, na co reakcji nie ma po dziś dzień. Kandydaci wybrukują chodniki, obiecują sport dla dzieci, dofinansowanie kolonii i ferii. Nikt nie widzi problemu, jak bym tylko ja był odszczepieńcem.

        1. Wczoraj jeden qua-desperat podjechał na parking na terenie Magurskiego Parku Narodowego, oczywiście rejestracji nie miał, nie miał też śmiałości by forsować zamknięty szlaban – oczywiście odjeżdżając musiał (pomimo pełnego parkingu ludzi) odkręcić gaz do spodu – bo przecież trzeba napier.alać! Niestety na koniec Świąt Wielkanocnych mam dwie obserwacje:
          1. Zjawisko narasta w szalonym i kompletnie niekontrolowanym tempie.
          2. Nie ma żadnych administracyjnych mechanizmów, które by znacząco wpłynęły na powstrzymanie tego skrajnie egoistycznego towarzystwa i osadziło to wszystko w jakichś prawnych ryzach!
          Jest jednak pozytyw: transplantolodzy będą mieć duże zapasy części zamiennych…

          1. Zrobiłbym coś, nie wiem jednak co. Nie było zjawiska, nie było problemu. Mogę zrozumieć. Nowe technologie się pojawiają więc trzeba przepisów jakich nie było, mogę to zrozumieć. Dla samochodów nie było przepisów początkowo w wieku XX na początku, później opracowano. Jednak nie wiem co zrobić, żeby coś zrobić. Nie znam się na tym, wójt jest idiotą, nie dowiem się od niego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *