Wielodniowe festiwale muzyczne w centrach miast, zbyt głośne festyny, imprezy miejskie z potężnym nagłośnieniem na rynkach i błoniach między zabudową mieszkaniową – to stały pejzaż i udręka wiosenno-letnich miesięcy. Gdy wydarzenie już trwa, nic nie można zrobić, a Policja nie podejmie interwencji. Z wyprzedzeniem i w sposób zorganizowany – jak najbardziej.
Twierdzenie, że władze miasta bądź gminy „nie mają władztwa” by ograniczyć czas trwania lub uciążliwość kilkudniowego festiwalu czy innego zbyt głośnego wydarzenia ingerującego w życie całego miasta jest w świetle przepisów znacznym nadużyciem interpretacyjnym, a często po prostu nieprawdą.
Imprezy te w znaczący sposób oddziałują na funkcjonowanie i dobrostan mieszkańców. Niemożność snu przez trzy a nawet cztery noce z rzędu stwarza realne ryzyko pogorszenia stanu zdrowia u osób chorych, starszych i dzieci, a konieczności generowania hałasu dokuczliwego na przestrzeni nawet kilku kilometrów nie da się niczym uzasadnić. Imprezę da się zorganizować bez dręczenia hałasem ludzi, którzy nie chcą w niej uczestniczyć.
We wcześniejszych artykułach pisaliśmy o tym, że gmina lub władze miasta nie mogą odmówić zgody na organizację imprezy jeżeli podmiot zainteresowany dostarczy komplet wymaganych dokumentów wynikający z Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Dokumenty dotyczące bezpiecznych limitów immisji hałasu do środowiska wciąż nie są wymagane, co „zawdzięczamy” rażącej opieszałości Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które prezes rady ministrów zobligował do uzupełnienia tego braku w 2024 roku, a zatem rzeczywiście hałaśliwość imprezy wciąż nie może być powodem niewydania zgody na organizację wydarzenia.
Brak możliwości to fikcja
Nie jest jednak prawdą, jakoby władze lokalne nie mogły ograniczyć uciążliwości imprezy. Wynika to z art. 29 ust. 2 pkt 4 tej ustawy, który nakłada na organ (wójta, burmistrza, prezydenta) obowiązek określenia w zezwoleniu konkretnych warunków przeprowadzenia imprezy, w tym jej dokładnego czasu rozpoczęcia i zakończenia. Władze mają zatem pełne prawo wyznaczyć godzinę zakończenia koncertów na 22:00 lub 23:00, dbając o dobrostan mieszkańców. Urzędnicy niestety jakimś cudem często mylą „obowiązek wydania decyzji pozytywnej w przypadku dostarczenia kompletu dokumentów przez organizatora” z rzekomym brakiem wpływu na jej treść.
Dodatkowo gminy – wbrew obiegowej opinii – posiadają szereg narzędzi regulacyjnych. Jeśli z nich nie korzystają, wynika to z decyzji politycznej lub promocyjnej, a nie z braku możliwości. Ponadto, w odniesieniu do imprez organizowanych lub współorganizowanych przez samą gminę, władza lokalna posiada całkowite władztwo nad kształtem i przebiegiem imprezy. W tym wariancie tłumaczenie, że „gmina nic nie może zrobić” stanowi jednoznaczne kłamstwo.
Oto jak sytuacja ta wygląda z perspektywy Ustawy o samorządzie gminnym oraz przepisów powiązanych:
Ustawa o samorządzie gminnym a hałas imprezowy
Większość wielkich festiwali odbywa się na terenach należących do miasta (błonia, parki, lotniska miejskie). Jako właściciel terenu, miasto podpisuje z organizatorem umowę najmu lub użyczenia. W takiej umowie gmina może zawrzeć dowolne obostrzenia, np. „cisza koncertowa od godziny 23:00” lub „maksymalny poziom emisji dźwięku X dB”. Nie ma żadnej podstawy prawnej, która obligowałaby gminę do wydania zgody na hałas do rana ani przez kilka dni z rzędu całodobowo.
Argumentami, które mieszkańcy powinni kłaść na stół w rozmowach z wójtem, burmistrzem czy prezydentem domagając się nakreślenia racjonalnych ram organizacji głośnych wydarzeń jest Art. 7 ust. 1 Ustawy o samorządzie gminnym. Definiuje on tzw. zadania własne gminy. W punkcie 1 wymienia ochronę środowiska, a w punkcie 5 ochronę zdrowia.
Na zdjęciach ilustrujących ten artykuł widzimy wskazania decybelomierza podczas festynu familijnego w Nowym Sączu. Użyta została krzywa korekcyjna C, którą stosuje się do oceny całkowitego wpływu hałasu na organizm. Energia fali akustycznej jest na tyle duża, że drgania przenoszone są przez kości czaszki i klatkę piersiową. Przy tak intensywnym hałasie nawet najlepsze stopery w uszach nie chronią wtedy przed wpływem hałasu na narządy wewnętrzne – a co mamy w kadrze? Maleńkie dzieci bezpośrednio pod sceną.
W warunkach przemysłowych z uwagi na przepisy BHP, przy tak intensywnym hałasie dopuszczalny czas ekspozycji wynosiłby zaledwie kilka minut. Uczestnicy festynów, festiwali i innych imprez masowych przebywają na nich nierzadko od początku do końca – przez kilka godzin albo kilka dni.
Dla dzieci hałas mierzony krzywą C jest szczególnie podstępny, ponieważ ich delikatne narządy wewnętrzne łatwiej wchodzą w rezonans z niskimi tonami, co przy wielogodzinnej ekspozycji może prowadzić do skrajnego wyczerpania organizmu, różnorakich zaburzeń jego funkcjonowania i trwałych uszkodzeń słuchu.
Skoro hałas jest prawnie uznany za emisję do środowiska, a jego nadmiar bezpośrednio uderza w zdrowie (deprywacja snu, stres akustyczny), to gmina, pozwalając na całonocną „dewastację dźwiękową” osiedli, de facto uchyla się od realizacji swoich ustawowych zadań, przez co naraża się na zarzut niedopełnienia obowiązków (Art. 231 Kodeksu Karnego) i jest wyłącznie kwestią czasu aż któraś ze zdesperowanych grup mieszkańców dręczonych każdego roku cyklicznymi hałasami imprezowymi z tego przepisu skutecznie skorzysta. Nie ma bowiem związku pomiędzy wolą „promocji miasta” i „organizowania atrakcji” a zezwalaniem na tak długi czas trwania i hałas tak intensywny, że odbiera dużej części mieszkańców możliwość normalnego funkcjonowania, a mieszkających najbliżej naraża na pogorszenie stanu zdrowia.
Kolejnym narzędziem jest dbałość o porządek publiczny i bezpieczeństwo obywateli. Generowanie gigantycznego hałasu w godzinach nocnych na obszarze całego miasta jest obiektywnym naruszeniem porządku publicznego. Jeśli prezydent miasta w zezwoleniu na imprezę masową (na podstawie Art. 29 Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych) wpisuje godzinę zakończenia 3:00 lub 4:00 rano albo zgadza się na to by wydarzenie trwało kilka dni z rzędu dobrowolnie i świadomie rezygnuje z dbałości o spokój mieszkańców, do której obliguje go ustawa samorządowa.
Warto wiedzieć również, że Ustawa o samorządzie gminnym daje mieszkańcom dwa istotne narzędzia, które mogą ukrócić samowolę hałaśliwych festiwali:
1. Konsultacje społeczne (Art. 5a): Mieszkańcy mogą domagać się przeprowadzenia konsultacji w sprawie kalendarza imprez miejskich i wyznaczenia stref wolnych od uciążliwego nagłośnienia.
2. Obywatelska inicjatywa uchwałodawcza (Art. 41a): To najskuteczniejsza broń. Grupa mieszkańców może wnieść pod obrady Rady Miasta gotowy projekt uchwały określający standardy akustyczne dla imprez na terenach gminnych. Taka uchwała może np. zakazać używania nagłośnienia o dużej mocy po godzinie 22:00 w określonych lokalizacjach. Rada Miasta musi taki projekt rozpatrzyć – nie może go zignorować.
Bez ukrywania faktów
W odniesieniu do treści umów z organizatorami festiwali władze miast często zasłaniają się „tajemnicą handlową”. To następna nadinterpretacja przepisów, ponieważ władze miasta to w rzeczywistości pracownicy zatrudnieni przez nas wszystkich, a art. 11b ustawy o samorządzie gminnym obliguje władze do jawności wszelkich działań organów gminy wobec obywateli, na rzecz których pracują. Każdy mieszkaniec i każde NGO ma prawo wglądu do dokumentów, protokołów i umów, które gmina zawiera z firmami eventowymi. Sprawdzenie, czy miasto w ogóle podjęło próbę ograniczenia hałasu w umowie najmu terenu przysługuje każdemu zainteresowanemu i nie jest to kwestia urzędniczej woli udostępnienia takich informacji tylko obowiązek.
Prawo ochrony środowiska (Art. 156 i 157)
Przypomnijmy jeszcze na wszelki wypadek to, o czym pisaliśmy wielokrotnie już wcześniej czyli przepisy ustawy Prawo ochrony środowiska (POŚ) w kontekście imprez masowych. Prawo to wprost zakazuje używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, osiedli i na terenach rekreacyjnych za wyjątkiem tych imprez, na które rada gminy wyraziła zgodę w drodze uchwały (Art. 157 ust. 2 POŚ). Oznacza to, ni mniej ni więcej, że to Rada Miasta decyduje, czy dopuścić wyjątek od zakazu hałasowania. Jeśli radni uchwalą, że festiwal może trwać tylko do północy, to organizator musi się dostosować. Twierdzenie, że „nie można nic zrobić”, jest więc nieprawdziwe – to rada miasta posiada klucze do regulacji tego czasu.
Powyższe zestawienie przepisów jasno pokazuje, że gmina – nawet wobec braków w Ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych – posiada pełne instrumentarium prawne, by chronić mieszkańców przed hałasem. Brak ograniczeń dla wielodniowych festiwali nie wynika z „luk w prawie”, lecz z braku woli politycznej i błędnego przekonania, że prawo organizatora do zysku jest ważniejsze niż prawo mieszkańca do ochrony zdrowia i spokoju we własnym domu. Ustawa o samorządzie gminnym stoi tu jednoznacznie po stronie obywatela.
Pamiętajcie Państwo jednak o tych przepisach w miesiącach poprzedzających imprezy. Ustalenia z władzami lokalnymi na temat kształtu imprez należy podejmować zanim rozpocznie się sezon wiosenno-letni ponieważ, gdy zgody są już wydane, a umowy podpisane, to nie da się zrobić nic. Policja nie ma możliwości interweniować w trakcie imprezy wbrew zgodzie wydanej przez władze miasta lub gminy, ale w przypadku jeśli zgoda zawierać będzie ograniczenia ustalone wcześniej, wynikające z presji mieszkańców terenów narażonych na nadmierny hałas – wówczas oczywiście tak.
Walczysz z hałasem?
Poznaj innych, którzy też walczą: halaswpolsce.pl



