Przejdź do treści
o nas

Prawo do ciszy w praktyce

Według wytycznych nowego MPZP, będącego w opracowaniu przez Gminę Kościelisko osoba, która będzie chciała prowadzić hałaśliwą działalność będzie zobowiązana wystąpić o odpowiednią zgodę i ustalić w jakim miejscu działalność taka może być prowadzona. Władze tej podhalańskiej gminy stanowczo sprzeciwiają się powszechnej w Polsce koncepcji, aby właściciele nadmiernie głośnych biznesów czerpali zyski kosztem zdrowia i komfortu innych ludzi.

O cichych pomysłach w Gminie Kościelisko już było głośno. To właśnie tam, pod Tatrami, opracowano i wdrożono pierwszą w Polsce uchwałę porządkującą kwestię hałasu i zniszczeń powodowanych przez quady, crossy i inne pojazdy terenowe, co zainspirowało ludzi z całej Polski do własnych działań i starań o przyjęcie analogicznych aktów prawa miejscowego w swoich regionach.

Teraz Wójt Gminy Kościelisko Roman Krupa i zespół jego współpracowników zaskoczyli jeszcze bardziej, opracowując nowy Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, w którym podjęli się dalekowzrocznego unormowania wszelkich możliwych hałaśliwych działalności. Część przedsiębiorców i radnych odczytała to jako niedopuszczalne ograniczenie ich praw. Reakcja taka może wskazywać jednak wyłącznie na dwie rzeczy: nieznajomość bieżącego stanu prawnego albo świadomą intencję jego łamania z nadzieją, że nikt się nie sprzeciwi.

Nadrzędny i obowiązujący w całym kraju, a nie tylko w Kościelisku jest art. 144 Kc, który brzmi tak:

Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Oznacza to, że działalności z założenia bardzo hałaśliwych, naruszających możliwość normalnego funkcjonowania mieszkańców w otoczeniu, obniżających wartość sąsiednich nieruchomości nie należy w ogóle lokować pośród zabudowy mieszkaniowej ponieważ istnieje całkowita pewność, że w przypadku intensywnych, całodziennych hałasów, będzie to sprzeczne z prawem. Hałas o takim charakterze niemal zawsze kwalifikuje się jako immisja naruszająca art. 144 Kc.

Jednak wielu przedsiębiorców na terenie całego kraju takie ryzyko podejmuje w nadziei, że sąsiedzi dręczeni hałasem nie wytoczą im sprawy cywilnej ani nie wniosą o ukaranie sprawcy hałasu do prokuratury korzystając ze ścieżki sprawy karnej (o tej procedurze możecie Państwo przeczytać TUTAJ), w przypadku stałego zakłócania porządku publicznego głośnymi usługami. A nawet jeśli, to sprawa niekoniecznie będzie rozstrzygnięta szybko, a jeśli będzie się ciągnąć latami – szczęśliwie dla przedsiębiorcy, a nieszczęśliwie dla jego sąsiadów – to kasa będzie się zgadzać, a ewentualna kara, do likwidacji zakładu wyrokiem sądowym włącznie, będzie odległą perspektywą. Dlatego ryzykują.

Taki stan rzeczy prowokuje konflikty społeczne, ale też obciąża administrację samorządową, państwową i liczne instytucje koniecznością zajmowania się rozstrzyganiem w tego rodzaju sporach, których mogłoby w ogóle nie być właśnie dzięki racjonalnym i jednoznacznym zapisom w MPZP. Ujęcie wytycznych dotyczących zakazu prowadzenia hałaśliwego biznesu w nieodpowiednim dla niego miejscu w MPZP ma jeszcze jedną zaletę: stanowi jasną wskazówkę nie wymagającą żadnych dalszych namysłów nad interpretacją dla urzędników wydających zgody na prowadzenie konkretnego rodzaju działalności. Albo wolno albo nie wolno, bez zbędnej filozofii i pola do nadużyć.

działalności z założenia bardzo hałaśliwych w ogóle nie należy lokować pośród zabudowy mieszkaniowej

W Kościelisku zaniepokojenie wśród przedsiębiorców, w kontekście nowego MPZP, odnosiło się jednak również do tradycyjnych dla tego obszaru zakładów i warsztatów obróbki drewna. Podhalańskie dziedzictwo ciesielskie kultywuje bowiem wiele rodzinnych przedsiębiorstw działających od pokoleń, znacznie dłużej niż zabudowa mieszkaniowa w ich otoczeniu. Tutaj Wójt uspokaja: w żadnym razie nie chodzi o usunięcie takich działalności z pejzażu gminy, ponieważ te, które istnieją od dawna, wrosły w otaczającą społeczność i każdy kto osiedlał się w ich pobliżu robił to w pełni świadomie. Nie znaczy to oczywiście że zakłady te były zwolnione z przestrzegania prawa jako takiego, tylko z tego powodu, że ich tradycja jest długa. Także one powinny dostosowywać skalę immisji do istniejących w Polsce norm i w przypadku rozbudowy czy zwiększania produkcji zadbać o odpowiednie zabezpieczenia w zakresie nie rozprzestrzeniania hałasu, zapylenia i innych uciążliwości ponad miarę określoną we właściwych przepisach.

Wójt dodaje, że w trakcie prowadzonej od 8 lat procedury sporządzania tego planu nie został złożony żaden wniosek dotyczący zagospodarowania związanego z działalnością uciążliwą czy produkcyjną (np. tartak). Dla takich terenów wyznacza się w planie specjalne tereny: usługowe z określeniem ich profilu lub produkcyjne i już na etapie projektu planu w ramach strategicznej oceny oddziaływania na środowisko bada się możliwe negatywne oddziaływania i przewiduje rozwiązania je ograniczające. Rozważanie oddziaływania na środowisko w planie zagospodarowania jest obecnie szczególnie ważne ze względu na obowiązujący katalog przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko, w którym nie ma już wielu przedsięwzięć np. generujących hałas jak stolarnie czy betoniarnie.

Zapisy zaproponowane przez zespół projektujący MPZP dla Kościeliska wychodzą więc naprzeciw narastającej liczbie konfliktów o hałas i to w możliwie najbardziej pożądanej wersji: zapobiegania zamiast wciąż powszechnego w kraju, systemowego dopuszczania do sytuacji problemowych, a później pozostawiania ludzi z nimi samym sobie. Pozostaje mieć nadzieję, że ten MPZP, podobnie jak wcześniej uchwała dotycząca pojazdów terenowych, zainspirują wiele innych gmin do podjęcia właściwych działań.

Może Cię zainteresować również:

 

Walczysz z hałasem?

Poznaj innych, którzy też walczą: halaswpolsce.pl

36 komentarzy do “Prawo do ciszy w praktyce”

  1. Myjnie też wyleciały z rejestru uciążliwych inwestycji w 2007 roku!!!! chociaż to huczy, zalewa ściekami żrącymi otoczenie, chmury oparów chemicznych lecą na okna, na ogród i to jest zdaniem prawodawcy nie kwalifikujące się jako „inwestycja uciążliwa” chociarz się przy tym nie da mieszkać. My walczymy z taką myjnią już 1,5 roku, zniszczyła nam życie chociaż facet zgodę legalną na jej prowadzenie dostał, ja się pytam, jakim cudem jest możliwe w państwie europejskim coś takiego, żeby komuś myjnie dosłownie na oknach, na granicy posesji postawiać. Jaki urzędnik na to zezwala, czy ma zdrowy rozum, bo nie wydaje się!!! Przedsiębiorca chce mieć, to wiadomo, on w tych ściekach, smrodach, huku sam nie siedzi tylko zyski zlicza, na nic nie oglądając się. Ukrucicie takie rzeczy to będą się ludzie dobijać żeby żyć w Waszej gminie, jeśli będzie cywilizacja jak Danii, Szwajcarii. Za granicę nie każdy może się przeprowadzić, w Polsce na terenie kraju, łatwiej.

    13
  2. Konflikty o hałas są w całym kraju tylko czemu władze nie reagują na nie? Dzwonienie na 112 nic nie daje.

    2
  3. Antoni Zwierzchowski

    Zbieramy wciąż pokłosie nadmiernej swobody po przełomie. Świadoma urbanistyka, rozdział funkcji użytkowych dla dzielnic bądź kwartałów były oczywistą normą zanim zapanował szkodliwy nadmiar swobody. Kto nie wie, temu podręcznik do historii się kłania. Ulice przyporządkowane do cechów w miastach, dzielnice przemysłowe, dzielnice mieszkaniowe, tu nic nie ma do wynalezienia. Spragnionym mamony bez względu na konsekwencje wydało się w pewnym momencie historii Polski, że to się da połączyć. Stety-niestety, nie da się. Tam gdzie się próbuje wszędzie wybuchają lokalne wojenki.

    7
  4. Byłem w tym roku. Miejsce skąd jest zdjęcie zrobione pod wyciągiem krzesełkowym to jedyne na tym stoku, gdzie jeszcze się da zobaczyć widok, tam jest jedna niezabudowana łączka, reszta zabudowana, trzeba płacić po 700 zeta za dobę jak chcesz panoramę gór pooglądać, po tyle są najtańsze domki tam.

  5. Czy moglibyście to omówić dlaczego prawo jest niewydolne na skalę krajową? Tam w górach mają mądrego burmistrza to szacun więc dba, a co z tymi gminami gdzie mają głupiego?

    5
  6. Kruca fuks, jak pani pod oknami kładziarnie prowadzą inni to się pani po telewizjach lata na skargę, na własne oczy my wszyscy widzieli, a teraz jaka hipokryta!!! Jakby jej własny wnuk miał mieć zabronione, żeby komu innemu hałasy stolarni czy betoniarni pod okna kłaść, to się będzie ciskała na Bukowskiego i wójta z wrzaskami jak przekupa. Wstyd!!! To się na grywa, wszystko jest do obejrzenia nawet jak tam nie siedzę koło was, a ludzie widzą to!!!

  7. Witam! Myślę, że oglądało dzisiejsze posiedzenie rady gminy, część osób interesujących się hałasem. Dlatego chcę podzielić się z innymi moją refleksją po jej obejrzeniu. Ludzie z publiczności nie potrafią prowadzenia dialogu lecz u radnego Mateusza Stopki-Gdeji niezrozumienie problemu czym są problemy z hałasem jest olbrzymie co widać po pytaniach jakie zadaje. Co więcej sprawiał wrażenie tego też jakby nie rozumiał nad czym dyskusja się toczy jak można ująć inaczej te napastliwe dążenie do wpychania każdej hałaśliwej działalności pomiędzy domy? Czy ktoś kto zna się z nim nie mógłby mu tego pokazać portalu by poczytał sobie co ludzie znoszą przez hałas jeśli gdzieś osiedlą się, a po czym ktoś następny zasiedla się z hałasem działalności co jest nie do wytrzymania i musimy ciągać się po sądach za własne pieniądze? Nie mieszkam bezpośrednio w gminie Kościelisko lecz po sąsiedzku chcę powiedzieć, że obserwujemy co proponuje wójt Kościeliska ponieważ to jest postępowe, przydałoby się i nam, chociaż patrząc jakie jest niedojrzałe podejście społeczeństwa egoistycznego zapatrzonego tylko na swój kawałek działki a nie wspólne dobro, to myślę, że wójt jest przed czasem nad społeczeństwem niedokształconym, nie potrafią zrozumieć jak dobre to jest. Do redakcji kieruję słowa podziękowania za naświetlanie tematów w sposób jaki mediom tutejszym do głowy nie przyjdzie z czego mamy przydatek.

    7
  8. A o tym, że w gminie Czarny Dunajec władza wyrzuca w błoto 700 tysięcy złotych na dodatkową lekcję religii w szkołach, choć to powinien wyświadczyć za darmo ksiądz w kościele dla chętnych, a nie za podatki, to nie napiszecie.

    1. Tzn. portal poświęcony walce z hałasem ma pisać o tym, że ksiądz nie chce ewangelizować za „co łaska”?

      3
      1. Skandal jest, że on nie chce w ogóle, jak tyko to na etat katechety w naszej gminie będzie płacone o 50% więcej niż Ministerstwo Edukacji przyznaje każdej szkole w kraju, a tu z naszego budżetu gminnego! To komu się nie nasuwa pytanie czym ksiądz taki zajęty, że by nie mógł dzieciom sam to zorganizować a burmistrz trzymać w kabzie, to prawie milion. Na coś takiego, co bez wydatku być powinno, bo może być, tylko jakoś ksiądz, to w całej tej awanturze cicho siedzi, a wodę w usta nabrał i nic.

        7
      2. A bo i czemu nie poszerzyć o nowe tematy? „Coraz głośniej” to o różnych sprawach może być, a dyć taka nazwa świetna na telo rzeczy pasuje. Nasze dziennikarze to deduły, niby krytyka, a d… władzy liżom, zaholontać by tylko. Stela dużo nas „Coraz głośniej” czyta, bo to dobre. O czym innem też by my czytali, nie tylko o hukach.

        5
  9. Z uczciwą pochwałą to jeszcze większa bieda niż z krytyką! Redaktorka jest miastowa a niespowinowacona, a tych naszych to kompleksy żrą, że wójt ma łeb na karku, nic mu nie pochwalą, tylko mącą wbrew.

    3
  10. Czy są na forum osoby z okolic Czerwionka-Leszczyny? Jestem otwarty na propozycje, chciałbym działać. Pożar hali z dywanikami może przysłonił większości pewne problemy, jednak ja uważam, że trzeba je wyjąć na światło dzienne. Kto mieszka w okolicy to wie o czym mówię. Już dość bezprawia hałasem w naszej okolicy! 😬 💪

  11. Witam wszystkich! Nie wiem, gdzie szukać pomocy. Mieszkam od lat na uboczu, tuż przy otulinie obszaru Natura 2000. Wyprowadziliśmy się tu, żeby mieć spokój, ciszę, blisko natury. Wszystko bylo pięknie, az do zeszlego roku. Gmina wydzierżawiła działkę prywaciarzom, doslownie kilkaset metrow od naszego domu, pod „centrum imprezowe”. Niby miejsce pod wesela i eventy. Tylko że to są masowe imprezy plenerowe z muzyką na żywo, DJ-ami i koncertami, które trwają do samego rana. Jesteśmy po drugim takim sezonie, właśnie powoli zmierza do końca, chociaż jeszcze wrzesień da nam popalić. Poprzedni weekend 5-8.09 też było rąbanie basami, teraz oczekujemy co nam „zorganizują” na weekend 12-14.09. O imprezach na prywatne zamówienie nie ma żadnych publicznych informacji wcześniej, są dla nas zaskoczeniem. Czasami ta muzyka jest taka okropna, że się flaki wywracają, przymuszają nas do słuchania całą noc jakichś wulgarnych, patologicznych przyśpiewek. Hałas jest koszmarny. Basy niosą się po okolicy, po polach i po jeziorze. Czasem w nocy mam wrażenie, że cała ściana wibruje od muzyki. Do tego krzyki, śmiechy i fajerwerki. Ptaki odlatują, zwierzęta uciekają, a my nie możemy spać. Pisaliśmy do gminy. Zebralismy około 40 podpisow pod pismem, ponieważ to nie dotyczy tylko mojego domu, na dalszy teren też bardzo to słychać. Powoływalismy się na ochronę przyrody, prawa POŚ, z tego portalu wzięliśmy opisy oraz na nasze prawo do spokoju. W odpowiedzi dostaliśmy beznadziejne pisemko, że wszystko jest zgodne z prawem, a wykonawcy których bierze ta firma dzierżawiąca od gminy(cytuję z pisma) „są zobowiązani do przestrzegania istniejącego prawa w tym dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku”. To jest fikcja od początku do końca. Nikt niczego nie przestrzega, nikt niczego nie sprawdza czy jest czy nie jest „w normie”. Spychologia w typowym wydaniu. Czujemy się oszukani. Jak to jest, że w teorii chroni się obszary Natura 2000, a w praktyce gmina sama niszczy to miejsce, bo doi z tego jakąś kasę. Na wejściu do rezerwatu tablice z opisami jak gmina wzięła z funduszy na stworzenie ścieżek, naprawę przejść, coś z retencją wody też robili na siedliska żab w tym terenie, a naprawdę co jest, to jest odwrotność ochrony przyrody. Z funduszy wydoili jedną kasę, teraz doją następną od prywaciarza, chociaż jedno jest sprzeczne do drugiego jak ogień i woda. Jesteśmy bezsilni, nie wiemy, co dalej robić. Czytamy tu jak inni walczą, chociaż czytać to jedno, a wymyślić dla siebie co zrobić, to drugie i o wiele trudniejsze. Dziękujemy za istnienie tego portalu, nigdzie indziej nie ma takiej wiedzy.

    6
    1. sprawdzić, jakie jest przeznaczenie gruntu w PZP, czy może być w ten sposób wykorzystywana nieruchomość. Jeśli nie to można donieść do PINB.

      1
  12. Mam pytanie do tych co pyszczą o lotnisko a nam robili komentarze o Zakopiankę gdzie byli wczoraj jak się za mostem na Tysiąclecia działo? Do samolotu macie coś ciągle do powiedzenia i żołnierzy, a jak ta hucpa to udajecie, że Was w domach nie było?

    8
    1. patodweloper z gronkowa

      Pytasz się to ci powiem, że tamtym o żaden hałas nie idzie tylko zazdrość o biznes. Tela co ten samolot się nalata to jeszcze długo by się zwrócił, a im się zdaje, że jak był drogi i kupili to na sianie śpią. Zazdrość ich zżera jaki tam hałas.

      4
  13. patodweloper z gronkowa

    Mnie też jest wszystko jedno w jakim temacie bym Tą Panią oglądał w każdym. Może być o religii w Cz. Dunajcu.

    3
  14. Wyśmiewać się jest najprościej. Zima przyjdzie zaraz, jak będzie do odśnieżania Ratułowski powie, że na więcej kursów nie ma. Będziecie się do rowów ześlizgać to przypomnę się na co 700 tyś. poszło i śmialiście się.

    1
  15. Witamy wszystkich! Powiemy jak wygląda „Prawo do ciszy w praktyce” u nas. Od 1992 roku rozpoczęliśmy prowadzenie pensjonatu agroturystyka w Zawoi. Przez około dekadę turyści w dawnym tego słowa znaczeniu, mam na myśli ludzi pragnących wycieczek pieszych po górach, a nie upijania się na umór od piątku do niedzieli, przyjeżdżali do Zawoi chętnie. Do ośrodków postkomunistycznych kolonie, ferie, zielone szkoły. Piękna przyroda, spacery, wspaniały folklor babiogórski. Po 2002 roku rozpoczął się powolny upadek miejscowości. Na ten temat opinii jest wiele, naszym zdaniem z osobistego doświadczenia z naszymi gośćmi jest to hałas. Zawoja ma jedną drogę i nigdy nie będzie mieć obwodnicy ponieważ jest to koryto rzeki Skawicy po czym z obydwu stron są zbocza górskie. Wiedzie droga aż po Przełęcz Krowiarki i dalej, już ta co jest, jest bardzo stromą i krętą miejscami. Nie ma żadnej możliwości zbudować innej drogi. Osadnictwo od zarania było w samym korycie, przy drodze i rzece. Tak są najstarsze domy i wszystkie pozostałe aż po granicę zboczy. Droga jest więc przelotową. Problemem stało się gdy zaczęto lokować duże zakłady przetwórstwa drzewnego oraz inne podług wsi i w Skawicy oraz Białce. Mamy tu teraz w każdy dzień tirownię, a nocą wyścigi zakompleksionych wiejskich pseudorajdowców. Oznaczyliśmy to na mapie. Jak więc nie drgania od których dzwonią szyby od tirów, to w nocy wystrzały wybuchy, wizgi, piski opon. W domach drewnianych, zabytkowych nie da się przebywać zupełnie, w murowanych przy drodze w pierwszej linni zabudowy także nie ma mowy o normalnym mieszkaniu. Jest to połączenie placu manewrowego dla tirów i toru rajdowego dla poprzerabianych aut, crossów, kładów. Nie podam z nazwiska, ale mamy tutaj na terenie grubą panią z grubą córką, które jeżdżą przez wieś na kładzie hucząc dla popisu i ciągną za sobą na smyczy psa, który biegnie za nimi gdy jadą. Jest to żenujące zjawisko, wstyd jak cyrk. Pięć lat temu podjęliśmy działania aby sprzedać dom murowany, całą zabudowę drewnianą agroturystyczną w co włożyliśmy całe serce aby dom i stodołę odrestaurować po nowemu, ale nie da się. Po prostu się nie da w tym huku żyć. Nie jesteśmy bezpośrednio przy drodze, lecz dalej, ale i tak nasi goście wykruszyli się nam. Z nowych zdarzy się, ktoś przyjedzie raz, później mówi „ja mam ciszej na blokach w mieście, chociaż mam głośno z sąsiadami, to i tak ciszej niż to, co u was od tirów”. Pięć lat działania, ogłoszeń, kolejnych agentów nieruchomości, nie ma rezultatu. Przyjeżdża raz na kilka miesięcy ktoś wstępnie zainteresowany wizualnie wyglądem obu domów, na miejscu mówią, tu jest za głośno. Co to za wieś, taki hałas. Problem jest nie do rozwiązania, jak wspomnieliśmy droga jest tylko jedna, nigdy nie będzie innej. Winnym jest odgórne planowanie przestrzenne dopuszczające wprowadzanie przedsiębiorstw hałaśliwego rodzaju do wsi służącej rekreacji od lat powojennych. Jest skandalem brak takich przepisów aby istniało skuteczne strefowanie przestrzeni. Jest w okolicy, myśląc o Kojszówce, Juszczynie, terenów przyległych do DK28 w kierunku na Wadowice, gdzie nie ma nic zupełnie dla turystów, pola ugory. Lata temu tam należało kierować tychto, co chcieli prowadzić a to tartak, a to przetwórstwo płyt pilśniowych, dowożenie ciężkim sprzętem, maszyny hałaśliwe, wszystko co potrzebne. Nie stało się tak. Przyzwalając na zakłady produkcyjne wożenie ogromnych transportów przez wioskę turystyczną, zaciszną, doprowadziło do ruiny turystykę. Jak władze gminy z tych lat, gdy to się zdarzyło patrzą sobie w twarz? Pewnie z zadowoleniem. Ich to przecież nie dotknęło, a może mieli nawet korzyści, tego tematu nie rozwinę. Skutkiem zostały zrujnowane i zaprzepaszczone szanse tu, gdzie przyroda jest piękna i atrakcyjna turystom, po to by kilku miało profity. Podupadła nasza agroturystyka oraz wiele innych, nie tylko my mamy nieruchomość bezskutecznie wystawioną na sprzedaż, gniją i walą się dawne ośrodki wczasowe, pewien pan, co to zainwestował w „apartamentowiec” (przy samiuśkiej tej drodze, komedia!) też wróżę, że pójdzie z torbami, jak długo już widzę szyld „ostatnie wolne apartamenty na sprzedaż”. Śmiem wątpić czy sprzedał dotychczas chociaż jeden! Przez tą bezmyślność w planowaniu przestrzennym, krótkowzroczność co stanie się, gdy się wpuści tiry pod drewniane domeczki, pod ośrodki, jest teraz upadek całej pięknej wsi. Tiry mogą jeździć wszędzie, maszyny mogą huczeć wszędzie, a przyroda o walorach jest tylko w konkretnych miejscach i nie da się jej „dorobić” na życzenie gdzie indziej. Kościelisko, pamiętajcie, wystarczy jeden (JEDEN!!!) zakład do którego krążą tiry, dostawczaki, samochody robotników, żeby z czasem umarło wszystko dookoła.

    7
    1. Dzień dobry,
      Mieszkam także w powiecie suskim i znam doskonale problem.
      Czy mogę prosić o namiary może uda się porozmawiać?

      2
    2. Przerażająco smutny obraz sytuacji. Pełzające wywłaszczenie doprowadzające do kompletnej utraty wartości nieruchomości. Dziękuję, że Państwo szczerze to opisali. Oczywiście na razie krótkowzroczne władze sądzą, że to nie ma różnicy czy ktoś płaci podatki od tirów, a nie od agroturystyki – ale to świadczy tylko o tragicznej sytuacji w jakiej jesteśmy. To, że będzie jeszcze większe parcie na TIRy nie ulega wątpliwości. Nie będzie opamiętania w tym pędzie do samozatracenia, a odkręcenie tego będzie w zasadzie niemożliwe.

      8
  16. Dziękujemy za zainteresowanie. Uznaliśmy, że jest naszą powinnością zostawić tutaj świadectwo naszej sytuacji żeby ośmielić innych. Z naszej wsi można wskazać ze 20 odrębnych dramatów o hałasie, ale ludzie cierpią w milczeniu, nie opiszą przez co przechodzą. Rozwiesiliśmy dyskretnie kartki na ksero na tablicach ogłoszeniowych o tej stronie tu u nas. Może ktoś się nad tym zatrzyma i coś się w nim otworzy. Napisanie komentarza to niewiele, ale mamy nadzieję, że to pokaże innym, że nie są sami. Proszę serdecznie nie brać do siebie, mamy teraz prywatnie ciężki czas, brak siły na nawiązanie nowego kontaktu, trochę też obaw przed podaniem kontaktu przez internet. Rozważamy wyjazd na posiedzenie rady gminy w Kościelisku. Chcielibyśmy Panu Wójtowi podziękować osobiście za to co robi, choć to nie nasza gmina, jednak inni wójtowie widzą to, więc to ma ogromne znaczenie, jeśli spojrzeć szerzej, że te zmiany już się zaczęły choćby w jednym miejscu. Nie wiem na razie czy sprawy prywatne nam pozwolą na to. Jeżeli będziemy wybierać się, to będę pamiętać napisać tutaj. Czy mogę w ten sposób? Być może to zbyt śmiały pomysł, nie chcielibyśmy się narzucać, jednak zostawię go tutaj również. Może dałoby się poprzez redakcję „Coraz głośniej” zorganizować spotkanie dla ofiar hałasu żeby było bezpieczne? Trudno powiedzieć jak można byłoby to zrobić, być może jesteśmy przesadni w ostrożności, ale przeszliśmy wiele podłości sprzeciwiając się sytuacji. Pozdrawiamy wszystkich Państwa, na pewno będziemy tu jeszcze zaglądać.

    5
  17. Zwracałem uwagę na MPZP i na rodzaj budynku gdzie kupiliśmy mieszkanie. Był to budynek z parterami mieszkalnymi, co było dla mnie ważne aby uniknąć tego, że to będzie problemowe, jak ktoś wynająłby parter na działalność. Nie było żadnych witryn kiedy kupowaliśmy i przez ok. 2,5 roku wszystko było ok. Obecnie na wiosnę jeden z parterów kupił ktoś inny, ścianę wybił, zrobił witrynę i jest sieciówka z płazem. Klienci od 6 do 23, ale obsługa, dostawy, sprzątanie nawet przed 5 rano, a bywa że do 1 w nocy więc żyjemy jakbyśmy sobie mieszkanie kupili na placu targowym. Walenie dostawczakami, wózki widłowe, trzask opakowań, walenie drzwiami od podjeżdżających ciągle klientów, jak zajęte wszystko na chodniku to stają na jezdni, bo każdy „tylko na 5 minut”, to dudnienia basów z samochodów też musimy w mieszkaniu słuchać. W ten właśnie sposób chciałem mieć spokój i bardzo zwracałem uwagę gdzie zamieszkamy, a, mam to. Sklep prowadzi działalność uczciwą, nie są to wybryki hałasem 51 KW, policja nic mi nie pomoże, bo nie od tego jest. Do sprawy sądowej nie mam siły na nerwy, zresztą nie wyobrażam sobie, że to by coś dało, bo co może dać? Tego się przecież nie da wygłuszyć ani ograniczyć tak, żebyśmy mieli normalne życie.

    2
  18. My mamy tartak. Wcześniej było to pastwisko jeszcze za dziada pradziada jak stał poprzedni nasz dom. Później kupił biznesmen na tartak i prowadzi ósmy rok. Ziemia do pradziadków należała sprzed wojny, ale nie ma w Polsce prawa do utrzymania zagwarantowanego sąsiedztwa. Co można powiedzieć o tartaku. Chyba każdy wie co to jest. Nasza posesja w całości jest jakbyśmy zamieszkiwali na terenie fabryki, zakładu, a nie domu rodzinnego z ogrodem. Nasz prawnik będzie do tego dążył aby tartak odkupił nasz dom ze znaczną nawiązką zadośćuczynienia za straty moralne. Stać go bo z produkcją idzie na dwie zmiany. Przekroczenia hałasu są u nas bardzo wysokie więc prawnik mówi, że sprawa jest bezdyskusyjna po naszej stronie. Za długo się wahaliśmy czy iść do sądu. Jakbym teraz miał drugi raz od początku, to poszedłbym natychmiast jak się tylko okazało jaki jest hałas.

    2
  19. Hej! Słyszeliście o tej sprawie nieogrodzonej strzelnicy gdzie facet trzymał psy i one zagryzły tego gościa na grzybach w niedzielę? Są w sieci opinie od vetów do tego przypadku, że trzymanie psów w hałasie rozbudza w nich agresję. Może by je tu zebrać jako artykuł, żeby się przydały? Przez analogię nie tylko u psów hałas agresję rozbudza. U zwierzęcia i człowieka mechanizm powodów wysokiego ciśnienia jest taki sam…

  20. Dlaczego dopuszcza się do głosu niedokształcone, przypadkowe osoby, nie rozumiejące w ogóle o czym to jest mówione! To skandal marnotrawić czas radnych i społeczeństwa przez to, że przychodzi taki czy inny niewiadomo przez kogo napuszczony i plecie brednie!!! Gadeja, każdemu tartak, to tobie pierszemu byś pod oknami miał. My nie chcemy tartaków, dziadostwa, konfliktów o to, na śląsk pod kopalnie z działalnością uciążliwą wynocha. 90% ma turystykę, turysta nie chce dziadowizny, smrodu, syfu, hałasu, czego człowieku nie rozumiesz.

    5
  21. Sekcja cyrkowa jak zawsze zwarta, gotowa i aktywna. Za każdą naradą wałkowane jest to samo i oni za każdym razem nie rozumieją. Przekwalifikowywać działkę na budowlaną nie mając do niej dojazdu to trzeba być niespełna rozumu albo szalbierzem. Planować hałaśliwy biznes drugiemu pod oknami, to nie będę pisał kim trzeba być.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *