Projekt ustawy o ochronie strategicznych obiektów sportowych przygotowany przez posłów PiS trafił do Sejmu. W toku konsultacji społecznych wpłynęły 703 ankiety, a Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu zdążyło wydać opinię w sprawie zgodności z prawem Unii Europejskiej – wszystko gra.
O tej sprawie pisaliśmy na początku stycznia 2026 roku: grupa 41 posłów PiS stworzyła poselski projekt ustawy o ochronie strategicznych obiektów sportowych, co ma skutecznie i ostatecznie doprowadzić do niemożności zlikwidowania hałaśliwego boiska, toru żużlowego czy strzelnicy. Szczegółową analizę projektu znajdą Państwo TUTAJ. W wielkim skrócie – chodzi o „stworzenie systemowych instrumentów prawnych służących zachowaniu i ochronie infrastruktury sportowej o kluczowym znaczeniu dla realizacji konstytucyjnych zadań państwa w zakresie kultury fizycznej, ochrony zdrowia publicznego oraz rozwoju sportu dzieci i młodzieży.” Kluczowe znaczenie dla realizacji konstytucyjnych zadań państwa mają tylko obiekty hałaśliwe. Ciche obiekty sportowe na listę chronionych przed likwidacją dziwnym trafem nie zostały wpisane.
Konsultacje społeczne
Projekt ustawy wpłynął do Sejmu 19 grudnia 2025 a w dniu 10 marca 2026 otrzymał numer druku sejmowego 2322 i znalazł się na ścieżce legislacyjnej. W międzyczasie projekt został poddany konsultacjom społecznym, w trakcie których obywatele i instytucje złożyły 703 ankiety. Wymaga to drobnego komentarza. 702 ankiety pochodziły od osób prywatnych, 1 – od instytucji, była to analiza złożona przez naszą redakcję portalu „Coraz głośniej”. Około 300 ankiet wypełnili myśliwi pisząc w nich o tym, że nie powinno się zabraniać udziału dzieci w polowaniach, co stanowi pisemny dowód na to, że zabraniać powinno się koniecznie, skoro środowisko to nie ma kontaktu z rzeczywistością do tego stopnia, że nawet nie wie w jakich konsultacjach społecznych bierze udział. W pozostałych ankietach, wypełnionych racjonalnie, zgodnie z tematem projektu ustawy, głosy rozłożyły się mniej więcej po równo za ochroną obiektów sportowych za wszelką cenę oraz przeciwko ich ochronie za wszelką cenę, z podaniem argumentów o szkodach płynących z braku jakichkolwiek działań dotyczących zabezpieczania otoczenia przed hałasem.
Rzeczony projekt oceniło też już Biuro Ekspertyz i Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu, które wydało opinię w sprawie zgodności projektu z prawem Unii Europejskiej. Konkluzja: projekt nie jest objęty zakresem regulacji prawa UE.
Miliony na biurokrację
Przedstawiciel wnioskodawców poseł Kamil Bortniczuk przedstawił w dniu 27 lutego 2026 informację o szacowanych dodatkowych wydatkach po stronie budżetu państwa, na które złożą się koszty administracyjne i organizacyjne związane z utworzeniem i prowadzeniem Rejestru Strategicznych Obiektów Sportowych (szacowane na 25 mln w skali dwóch lat), przeprowadzeniem audytu oraz potencjalne wydatki majątkowe wynikające z wykonywania prawa pierwokupu i wywłaszczeń (w tym związane z nimi odszkodowania) – rzędu 80 mln złotych. Ponadto – jak pisze poseł reprezentant wnioskodawców – po stronie samorządu terytorialnego mogą wystąpić koszty planistyczne wynikające z konieczności sporządzenia nowych wariantów MPZP stawiających obiekty sportowe w pozycji uprzywilejowanej względem otoczenia oraz potencjalne wydatki majątkowe związane z realizacją prawa pierwokupu przez Skarb Państwa, które nie powinny przekroczyć kwoty 150 mln złotych.
Ta kwota, którą według szacunków posła Bortniczuka samorządy będą musiały wyłożyć na odszkodowania i zmiany w planowaniu przestrzennym, to w rzeczywistości kapitał, który mógłby trwale rozwiązać problem hałasu tam, gdzie on rzeczywiście występuje. Przekładając te abstrakcyjne miliony na język konkretnych inwestycji, za taką sumę gminy mogłyby wybudować około 100 kilometrów nowoczesnych ekranów akustycznych rozmieszczonych adekwatnie przy najbardziej uciążliwych obiektach. To dystans odpowiadający trasie z Warszawy do Łodzi, co w skali kraju pozwalałoby na zabezpieczenie setek problemowych boisk czy skateparków. Zamiast inwestować w batalię prawną z własnymi mieszkańcami i cementowanie status quo, państwo mogłoby tymi samymi środkami realnie poprawić komfort życia tysięcy rodzin, godząc interesy sportowców z prawem sąsiadów do odpoczynku.
Co najciekawsze poseł Bortniczuk kończy swoje pismo konkluzją: „Ze względu na brak wyczerpujących danych na temat dostępnej infrastruktury sportowej w Polsce, które będą objęte zakresem projektu ustawy powyższe wyliczenia mają charakter szacunkowy.” Czyli dalej to samo: posłowie nie wiedzą ile jest obiektów sportowych, Ministerstwo Sportu też nie wie – posiadamy w redakcji pisemne oświadczenie Ministerstwa w tej sprawie, ale zamiast nadrobić fundamenty i przeprowadzić analizę skali problemu na początek i wyłonić przy tym rozwiązania rzeczywiście skuteczne, zamiast pozornych, po prostu wolą najpierw stworzyć nowe prawo i wdrożyć je, jawnie podejmując to ryzyko, że może być ono kompletnie oderwane od rzeczywistych potrzeb, a potencjalnie wydatki mogą okazać się dużo wyższe od szacowanych.
Bez kontaktu z ofiarami
To najbardziej smutna część. Rzetelna analiza mogłaby wykazać, że na przykładowe 500 hałaśliwych obiektów w województwie tak naprawdę 10 potrzebuje zaawansowanych izolacji akustycznych, w 30 wystarczyłoby ograniczyć godziny funkcjonowania, zgodnie z postulatami okolicznych mieszkańców, a w odniesieniu do pozostałych 460 nic nie trzeba byłoby robić, ponieważ wyjściowo są zbudowane w racjonalnych miejscach nie kolidujących w żaden sposób z funkcjami mieszkalnymi. Wszystko to jednak najpierw trzeba byłoby po prostu wiedzieć, a inicjatorzy papierowych batalii o hałas jednego boją się jak ognia: kontaktu z ofiarami hałasu. Nie wybiorą się na miejsce, nie sprawdzą na czym tak naprawdę polegają te problemy i nie wyciągną wniosków, w jaki sposób można sobie z nimi poradzić. Ustawa próbuje zmienić prawo dla wszystkich – czy trzeba czy nie trzeba – generując przy tym ryzyko gigantycznych kosztów na biurokrację. Takie wydatki władzy bardzo pasują, a wydatki na zabezpieczenia akustyczne absolutnie nie.
W międzyczasie, środowisko osób poszkodowanych hałasem z boisk złożyło na ręce Marszałka Sejmu petycję, która precyzuje trzy bardzo proste postulaty mogące przełożyć się na znaczącą poprawę sytuacji i rozwiązanie większości problemów hałasowych. O petycji pisaliśmy tutaj:
https://corazglosniej.pl/petycja-o-ochrone-akustyczna/
Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi.
Walczysz z hałasem?
Poznaj innych, którzy też walczą: halaswpolsce.pl



Trzeba miliony na biurokrację bo miśki potrzebują etatów. Prosty wniosek się nasuwa, że przy ekranach żaden misiek nie robi, bo jakby robił, to by się kaska na ekranowanie znalazła. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, stara zasada, ale zawsze aktualna.
Dwójka synów z domu obok zaczęła tej wiosny uczęszczać do szkółki piłkarskiej. Dzieci są w wieku wczesnych klas szkoły podstawowej. Dotychczas ich zabawa nigdy nie była uciążliwa. Odkąd chodzą do tej szkółki normalne głosy zabaw dzieci zostały zamienione na przeszywające wrzaski do zdarcia gardła słyszane u nas nawet w piwnicy bez okien. Pojawiło się również wstrętne słownictwo, inwektywy.
Pomysłodawcy tej regulacji powołują się na; „konstytucyjne zadania państwa w zakresie kultury fizycznej, ochrony zdrowia publicznego oraz rozwoju sportu dzieci i młodzieży”.
To może rzeczonym „oświeconym” „spec fachowcom” znającym od podszewki „potrzeby i prawa człowieka” zacytuję;
art. 68 ust. 4 Konstytucji RP,
iż na władzach publicznych spoczywa konstytucyjny obowiązek;
– zwalczania i zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska,
– ochrony zdrowia obywateli państwa polskiego poprzez sprawowanie kontroli i nadzoru nad
warunkami higieny
Otóż objęcie tą „chorą” kuratelą obiekty sportowe, bez uwzględnienia prawa obywatelskiego wynikającego z zacytowanego art. 68 ust. 4 Konstytucji RP, to de facto pogwałcenie tego przepisu, a to w aspekcie negatywnego wpływu hałasu na zdrowie, w ocenie wielu ekspertów taka kuratela może się okazać poniekąd „bandyterką” w białych rękawiczkach.
– WHO już ponad dwie dekady temu wymieniła hałas jako czynnik nie mniej degradujący
zdrowie niż inne zanieczyszczenia, np. powietrza czy chemiczne
– a to słowa noblisty, niemieckiego lekarza, Roberta Kocha;
„Nadejdzie dzień, gdy człowiek będzie musiał walczyć z hałasem – tak, jak kiedyś walczył z cholerą
i dżumą.”
My w Bednarach również mamy obiekt „sportowy”, choć to raczej ciężki biznes a już nie sam, czysty sport, mowa o strefie spadochronowej Sky Camp.
Jak destrukcyjny może być hałas generowany przez tego typu działalność gospodarczą „obiektu sportowego” świadczy skala problemu, skala konfliktu między mieszkańcami a właścicielem spółki z o.o. Sky Camp.
Zarys jaki dramat odbywa się w otulinie pięknej Puszczy Zielonki znajdziesz w najnowszym materiale filmowym.
Zapraszam do obejrzenia, bo to twardy dokument;
https://www.youtube.com/watch?v=W5IJgSL3OLs