Przejdź do treści
o nas

Motorsport w cieniu Orlików

Ryzyko zamknięcia Toru Poznań z powodu hałasu pchnęło posłów do skonstruowania projektu kolejnej nowelizacji Ustawy o sporcie. Zamierzenie było proste: wyjąć tory z norm hałasu, tak jak wcześniej skutecznie wyjęto boiska i inne obiekty sportowe. Te zapędy na razie zablokowało jednak Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

zdjęcie ilustracyjne, foto: Benoit Fraikin

 

Z punktu widzenia zdrowia psychicznego i komfortu życia mieszkańców, Orliki sytuowane nierzadko kilka metrów od okien domów mieszkalnych prowadzą do permanentnej udręki i mierzalnych strat dla sąsiadujących z nimi rodzin. Mimo to Państwo, wraz z nowelizacją Ustawy o sporcie o art. 38a uznało ten hałas za „powszechne prawo do korzystania ze środowiska”, które nie może podlegać żadnym ograniczeniom. Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie zaprotestowało przeciwko wprowadzeniu tej radykalnej zmiany, ale protestuje teraz, gdy posłowie korzystając z identycznej koncepcji usiłują wyjąć z norm hałasu nieliczne w skali kraju tory wyścigowe.

Pomysł wyłączenia torów z norm hałasu pojawił się u posłów wiosną 2026 roku, zanim jeszcze zapadła decyzja Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska o zamknięciu słynnego Toru Poznań – choć już wtedy mocno się na nią zanosiło. Podczas obrad Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki nad wyjęciem boisk z norm hałasu niektórzy posłowie próbowali przepchnąć do projektu także tory samochodowe i motocyklowe. Wtedy ich propozycje nie zostały uwzględnione, ale na sali padały sformułowania w rodzaju: „tym zajmiemy się osobno”.

Rzeczywiście, już po nowelizacji Ustawy o sporcie do Komisji wpłynął kolejny projekt zakładający następną nowelizację, tym razem mającą na celu analogiczne rozszerzenie ochrony na homologowane tory sportów motorowych. Projekt zyskał poparcie posłów zasiadających w komisji, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, dając środowisku motoryzacyjnemu nadzieję na wyłączenie ich obiektów z ogólnych przepisów ochrony środowiska. Wydawało się, że to przejdzie. Skoro można było wyjąć z norm hałasu tysiące obiektów w całym kraju to dlaczego nie miałoby się udać z jeszcze kilkoma?

Grozą powiało, gdy 31 marca 2026 r. Główny Inspektor Ochrony Środowiska utrzymał w mocy decyzję Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska z dnia 31 października 2023 r., wstrzymującą użytkowanie instalacji na terenie Toru Poznań z powodu przekroczenia dopuszczalnych poziomów hałasu. W mediach zawrzało, ale na krótko, ponieważ po zaciętych bataliach prawnych wykonanie tego nakazu zostało wstrzymane przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska (GIOŚ) 15 kwietnia 2026. Organ odwoławczy uznał racje Automobilklubu Wielkopolskiego, powołując się na ryzyko wystąpienia nieodwracalnych szkód gospodarczych i organizacyjnych – zerwania międzynarodowych kontraktów, strat finansowych oraz paraliżu całego polskiego motorsportu. Zwrócono również uwagę na zapowiedź zaskarżenia sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego oraz dotychczasowe inwestycje w infrastrukturę tłumiącą hałas. Zamiast definitywnego zamknięcia obiektu, spór formalnie wrócił do ponownego rozpatrzenia.

Decyzja GIOŚ nie rozwiązała jednak problemu systemowo, a jedynie dała Torowi Poznań tymczasowe zawieszenie broni – do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. I to właśnie w tym momencie, gdy wydawało się, że sejmowa ścieżka legislacyjna okaże się trwałym ratunkiem, do gry wkroczyło Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Resort zawnioskował o wycofanie projektu wyłączającego tory z norm, uznając go za „zbyt daleko idący”. W oficjalnym stanowisku przesłanym naszej redakcji MKiŚ argumentuje, że „rozwiązanie nie powinno tworzyć generalnego wyłączenia, lecz opierać się na „zasadzie indywidualizacji” w ramach planowanej nowelizacji Prawa ochrony środowiska (art. 115a). Jak przekonuje ministerstwo, nowe przepisy dadzą urzędnikom elastyczne narzędzie do wyznaczenia „okresowych odstępstw od norm, dopuszczalnych godzin czy rodzajów aktywności”, co ma pozwolić na wyważenie interesu sportu i mieszkańców – także w przypadku Toru Poznań.

zdjęcie ilustracyjne, foto: IsaacMaffeis

 

Dla środowiska wyścigowego „indywidualizacja” oznacza jednak powrót do punktu wyjścia. W praktyce to uzależnienie egzystencji obiektów od uznaniowych decyzji urzędniczych i ponowne uwikłanie ich w przewlekłe procedury, podczas gdy osiedlowe boiska pod oknami bloków – po wprowadzonym w art. 38a Ustawy o sporcie wyłączeniu – pozostają nietykalne.

Wyjmowanie jakichkolwiek obiektów z norm hałasu ośmiesza ideę ustanawiania poziomów normatywnych: albo jakaś wartość nie może być zaakceptowana, bo jest szkodliwa dla ludzkiego zdrowia albo nie jest. Podejście Ministerstwa Klimatu i Środowiska obnaża więc tutaj głęboką niekonsekwencję w systemowym zarządzaniu hałasem. Z jednej strony państwo stworzyło w prawie wyłom dla osiedlowych boisk z aprobatą MKiŚ okazywaną od momentu gdy ówczesny Minister Sportu Sławomir Nitras wpadł na pomysł z wyjmowaniem tych obiektów z norm hałasu, z drugiej podchodzi surowo do nielicznych torów.

Wybiórcza gorliwość resortu środowiska wobec motorsportu staje się szczególnie zastanawiająca w zestawieniu ze Strategicznymi Mapami Hałasu polskich aglomeracji. Z dokumentów tych jednoznacznie wynika, że miliony mieszkańców centrów dużych miast żyją na co dzień w stałym hałasie drogowym i szynowym, przekraczającym dopuszczalne limity nawet o kilkanaście decybeli. Hałas miejski działa nieprzerwanie, dewastując zdrowie psychiczne i układ krążenia ludzi na niego narażonych, a mimo to nie towarzyszą mu żadne zdecydowane ruchy naprawcze ze strony władz.

polityka akustyczna państwa przestała opierać się na kryterium ochrony zdrowia obywateli

W tym kontekście skupianie się na obostrzeniach dla garstki profesjonalnych obiektów sportowych przy jednoczesnej bierności wobec permanentnego hałasu miejskiego oraz pełnym przyzwoleniu na hałas pod oknami domów mieszkalnych pokazuje, że polityka akustyczna państwa przestała opierać się na kryterium ochrony zdrowia obywateli. Wynika to z polityki mniejszego oporu. Wyłączenie Orlików miało podłoże wybitnie populistyczne, bo widmo zamykania osiedlowych boisk wywoływało natychmiastowy gniew lokalnych społeczności i rodziców. Z kolei motorsport, mimo miliona kibiców i istotnej roli w szkoleniu bezpiecznych nawyków u kierowców, jest przez urzędników wciąż traktowany jako nisza, którą bez większych kosztów politycznych można uwikłać w procedury środowiskowe. To czy dany hałas naprawdę niszczy ludzkie zdrowie pozostaje wciąż kwestią drugorzędną.

Walczysz z hałasem?

Poznaj innych, którzy też walczą: halaswpolsce.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *