Przejdź do treści
o nas

Czego nie słychać, a szkodzi

Czy może nam szkodzić hałas, którego nie jesteśmy w stanie usłyszeć? Najnowsze, niezwykle rygorystyczne badanie przeprowadzone przez zespół neuronaukowców z kanadyjskiego Uniwersytetu MacEwana dostarczyło twardych, biochemicznych dowodów na to, że fale niskoczęstotliwościowe wywołują u ludzi realny stres fizjologiczny oraz pogarszają stan emocjonalny.

Badanie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Frontiers in Behavioral Neuroscience” skupiło się na bezpośrednim, laboratoryjnym wpływie infradźwięków na ludzką psychikę i ciało. Infradźwięki to fale o częstotliwości poniżej 20 Hz – niesłyszalne dla ludzkiego ucha, ale powszechnie generowane przez współczesną cywilizację: od systemów klimatyzacji, przez ciężki transport, aż po farmy wiatrowe.

Głównym celem naukowców było rozstrzygnięcie trwającego od lat sporu. Dotychczasowe raporty o uciążliwości niskich częstotliwości opierały się głównie na ankietach i subiektywnych odczuciach mieszkańców. Sceptycy twierdzili, że to efekt nocebo (czyli lęk wywołany samym uprzedzeniem do danej technologii). Kanadyjski zespół postanowił sprawdzić to w pełni obiektywnie, badając poziom kortyzolu czyli głównego hormonu stresu w ludzkiej ślinie oraz standaryzowane reakcje behawioralne.

Eksperymenty zostały przeprowadzone w specjalnie dostosowanych, izolowanych akustycznie laboratoriach MacEwan University w Edmonton w Kanadzie, przy współpracy z naukowcami z University of Alberta. Na czele interdyscyplinarnego zespołu stanęli wybitni specjaliści w dziedzinie psychologii i neuronauki: profesor Rodney M. Schmaltz oraz profesor Trevor J. Hamilton. W skład grupy badawczej weszli również naukowcy: Kale R. Scatterty, Dawson VonStein, Lisa B. Prichard oraz Brian C. Franczak. Wyniki ich przełomowych prac zostały oficjalnie zrecenzowane i opublikowane 27 kwietnia 2026 roku.

MacEwan University w Edmonton w Kanadzie

W badaniu wzięło udział 36 dorosłych ochotników. Zostali oni podzieleni na grupy, które przez około 5 minut słuchały muzyki o skrajnie różnym zabarwieniu emocjonalnym: jedna grupa słuchała muzyki kojącej i medytacyjnej, druga natomiast niepokojącego, mrocznego ambientu przypominającego ścieżkę dźwiękową z horroru. Badacze zastosowali tzw. podwójnie ślepą próbę – ani uczestnicy, ani naukowcy przeprowadzający dany test nie wiedzieli, w którym momencie włączone są generatory hałasu.

W połowie przypadków uruchomiono ukryte w pomieszczeniu, potężne subwoofery emitujące ciągły sygnał infradźwiękowy o częstotliwości 18 Hz i natężeniu 75–78 dB. Parametry te nie były przypadkowe – dokładnie odpowiadają one poziomowi hałasu niskoczęstotliwościowego, jaki generują urządzenia przemysłowe, systemy grzewcze i wentylacyjne czy turbiny wiatrowe w bliskiej odległości. Druga połowa badanych słuchała tej samej muzyki, ale przy całkowicie wyłączonych emiterach infradźwięków. Naukowcy pobrali od wszystkich próbki śliny przed testem oraz dokładnie 20 minut po jego rozpoczęciu, by laboratoryjnie (metodą ELISA) zmierzyć poziom kortyzolu.

(C)MikhailBandarenka

Wyniki eksperymentu jednoznacznie eliminują dotychczasowe argumenty o rzekomo psychosomatycznym podłożu wrażliwości na niskie częstotliwości, dostarczając dowodów na to, że infradźwięki rzeczywiście oddziałują na nas poza świadomością. Choć analiza statystyczna potwierdziła, że uczestnicy nie byli w stanie fizycznie usłyszeć fal o częstotliwości 18 Hz, a ich próby wskazania, kiedy urządzenie działa, okazały się bezskuteczne, to ich organizmy zareagowały na tę ekspozycję jak na realne, biologiczne zagrożenie. Laboratoryjne testy wykazały u badanych istotny statystycznie, wyraźny wzrost poziomu kortyzolu w ślinie, co stanowi bezpośredni, biochemiczny dowód na uruchomienie hormonalnej reakcji obronnej na stres. Ta podświadoma presja akustyczna pogorszyła stan emocjonalny ochotników, wywołując u nich wyższy poziom rozdrażnienia, irytacji oraz spadek zaangażowania. Co niezwykle intrygujące, obecność niesłyszalnych infradźwięków całkowicie zniweczyła nawet kojące działanie muzyki relaksacyjnej – osoby poddane ekspozycji oceniały te same utwory jako znacznie bardziej smutne, przygnębiające i niepokojące niż grupa kontrolna przebywająca w czystym środowisku akustycznym.

Praca zespołu prof. Schmaltza i prof. Hamiltona pod angielskim tytułem „Infrasound exposure is linked to aversive responding, negative appraisal, and elevated salivary cortisol in humans” to kamień milowy w walce o nowe normy ochrony zdrowia. Udowadnia ona, że ludzkie ciało „słyszy” i cierpi z powodu infradźwięków bez udziału naszej świadomości. Wnioski te przeczą stereotypowym przekonaniom, że brak świadomej percepcji hałasu oznacza brak jego wpływu na zdrowie.

Walczysz z hałasem?

Poznaj innych, którzy też walczą: halaswpolsce.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *